Samoakceptacja to Najtrudniejszy projekt jaki mam do zrealizowania w życiu...

Możesz przeczytać wszystkie książki świata, znać na pamięć nauki Jezusa, rozumieć w teorii mechanizmy psychologiczne człowieka, a wciąż budzić się z poczuciem, że jesteś „zerem”. Wiem to, ponieważ od lat tkwię w tym rozkroku: między potężną teorią w głowie a kompletną pustką w sercu...
Moja lista inspiracji jest długa: Jezus, De Mello, Walkiewicz, Murphy, Aureliusz, Robbins i wielu innych... To są moje drogowskazy, mój kręgosłup moralny. Ale prawda jest bolesna: sama znajomość mapy nie sprawia, że jesteś i dotrzesz u celu.
Od lat próbuje udowodnić (cokolwiek to znaczy w oczach świata) swoją "wartość". Próbuje udowodnić światu, że ojczym alkoholik, który powtarzał mi, że jestem "gównem" i "zerem" – nie miał racji. Wyniesiony z domu „bieda-mental” i niska samoocena doprowadziły mnie do dwóch bankructw, przewlekłych depresji i sięgania lata temu po używki aby "uciekać" od rzeczywistości, której nie akceptuję. Nie ma milionów, spektakularnych sukcesów i szczęścia w sercu, jest za to desperacki bieg po szczyty, które miały mnie „naprawić”.
Od dawna widzę, że to jest pułapka a tląca się samoświadomość próbuje się z niej uwolnić. Teoria mówi mi o godności, o wewnętrznej wolności czy o wybudzeniu z iluzji. Ale w praktyce, te wielkie idee wciąż przegrywają z echem krzyku i przemocy fizycznej, której doświadczałem jako dziecko.
Najtrudniejszy rachunek sumienia przyszedł niedawno. Straciłem osobę, która jako jedyna po mojej ukochanej Matce widziała we mnie kogoś „wystarczająco dobrego” bez żadnych warunków. Bez sukcesów, bez wyników, po prostu za to, że jestem... Ja jednak byłem zbyt zajęty udowadnianiem swojej wartości światu, by uwierzyć komuś, kto tę wartość widział we mnie na co dzień...
Samoakceptacja to nie jest stan, który się „osiąga” po lekturze mądrej książki. To krwawa, codzienna praktyka oduczania się nienawiści do samego siebie i sabotowania własnego życia. Jestem w procesie. Wciąż nie potrafię się kochać, wciąż walczę z poczuciem winy za bycie "niedoskonałym" i najdrobniejsze błędy. Ale zrozumiałem jedno: żadna teoria, nawet najświętsza, nie zadziała, jeśli nie pozwolę sobie być „wystarczającym” w swojej niedoskonałości.
Posted Using INLEO
Delegate Tokens and HP to Fallen Angels to earn weekly rewards!
Delegate | Join to the guild