Świt Jedności cz 1 (saga o przejściu do cywilizacji typu 1)
Niebo nad Genewą nie przypominało już tego sprzed stulecia. Zamiast chaotycznych smug kondensacyjnych, przecinały je błękitne wstęgi "Aury" – orbitalnego pierścienia, który miał ostatecznie zjednoczyć architekturę energetyczną całego globu. Elara stała przed panoramicznym oknem Centrum Zarządzania Planetarnego, czując, jak jej dłonie lekko drżą. To był ten dzień. Moment, w którym ludzkość, po tysiącleciach walk o skrawki ziemi i litry paliw kopalnych, miała przestać być zbiorem zwaśnionych plemion, a stać się jednością panującą nad zasobami własnego domu.
Projekt "Jedność" nie był jedynie inżynieryjnym majstersztykiem; był końcem ery zero. Era ta definiowana była przez strach przed kaprysami natury, bezradność wobec ekstremalnych zjawisk pogodowych i wieczny, nienasycony głód energii, który napędzał konflikty. Teraz, dzięki fuzji jądrowej zintegrowanej z globalną siecią satelitarną, Ziemia miała zacząć pulsować w jednym, kontrolowanym rytmie. Elara spojrzała na hologram planety lewitujący w centrum sali. Zamiast granic państwowych, widziała tam lśniące przepływy gigawatów – naczynia krwionośne nowej cywilizacji.
„Pół minuty do inicjacji pełnego sprzężenia” – głos sztucznej inteligencji, pozbawiony emocji, kontrastował z napięciem panującym w pomieszczeniu. Elara pomyślała o swoich przodkach, którzy wierzyli, że kawałek plastiku w portfelu lub pieczątka w paszporcie definiują ich tożsamość. Dzisiaj, w obliczu wielkiego skoku, nikt tutaj nie czuł się więźniem dowodu osobistego. Byli przede wszystkim obywatelami świata, częścią świadomego ekosystemu, który właśnie uczył się, jak oswajać huragany i kierować energię piorunów do magazynów zasilających miasta przyszłości.
Zegar odliczał ostatnie sekundy. Każda cyfra była krokiem w stronę dorosłości gatunku. Elara zawahała się przez ułamek sekundy. Czy byliśmy gotowi na taką potęgę? Czy opanowanie energii całej planety nie sprawi, że zapomnimy o pokorze wobec kosmosu? Nie było już czasu na filozoficzne debaty. Położyła dłoń na panelu dotykowym, a jej biometryczne potwierdzenie rozbłysło na zielono. To nie była tylko technologia; to był testament ludzkiego uporu. Pierwszy z wielu kroków ku gwiazdom właśnie się dokonywał, a stara definicja państwowości rozpływała się w błękitnym blasku Aury.
Posted Using INLEO